• Slajd 1
  • Slajd 3

 Anilana coraz mocniejsza...

Trwa seria zwycięstw łódzkiej Anilany. Nasi szczypiorniści okrzepli już w I lidze i z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej. Tym razem po bodajże najlepszym meczu w sezonie pewnie pokonali naszpikowany doświadczonymi szczypiornistami LKPR Moto Jelcz Oława. Znamienne, że faworyzowani goście ani razu w tym meczu nie prowadzili. To był koncert Anilany!

 

Mecz rozpoczął pięknym trafieniem pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Juliena Philippe'a Przemysław Jankowski. Wyrównał z karnego Maciej Ścigaj, bodajże jedyny zawodnik, z którym w sobotę nasi szczypiorniści nie mogli sobie poradzić. Doświadczony leworęczny rozgrywający rzucił łącznie aż 11 bramek (4 razy trafiał z rzutów karnych) i przez długi okres gry "trzymał" wynik gościom. Jego gol w 2 minucie dał oławianom jak się później okazało ostatni w tym meczu remis. W 9 minucie Kamil Witkowski pięknym golem ze skrzydła wyprowadził nasz zespół na prowadzenie 5:2, po chwili odpowiedział bramką Ścigaj, ale kolejne trzy trafienia padły łupem Anilany. W tym czasie kompletnie nie radzili sobie golkiperzy gości - ani Francuz Julien Philippe, ani jego zmiennik Kacper Cieśliński nie potrafili "zderzyć się" z piłką. Trener gości Krzysztof Mistak widząc bezradność swoich podopiecznych poprosił o czas, w efekcie goście odzyskali na parę minut kontrolę nad meczem. Po trzeciej kolejnej bramce Damiana Bałdysa w 17 minucie było już tylko 9:7 dla Anilany. Nasz zespół nie dał się jednak dogonić i w 23 minucie po golu jednego z najlepszych w naszej ekipie Przemysława Jankowskiego wygrywaliśmy znów 13:8. Do syreny kończącej pierwszą połowę udało nam się utrzymać bezpieczne 4-bramkowe prowadzenie. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 17:13.

 

Początek drugiej odsłony był bardzo udany dla Anilany. Na trafienia Kamilów Katuszy i Witkowskiego goście odpowiedzieli dopiero po sześciu minutach gdy na tablicy wyników widniał rezultat 19:13. Wciąż fantastycznie w naszej bramce spisywał się Kacper Antosik, który ekwilibrystycznymi paradami odbierał ochotę do gry oławianom. Goście grali wolno, przewidywalnie, a ich ślamazarnie przesuwająca się obrona była łatwo rozrywana przez dynamicznie grających łodzian. Kontry w pierwsze i drugie tempo przynosiły wymierny skutek, ale do czasu. O dziwo gospodarze słabiej zaczęli grać gdy na parkiecie zabrakło teoretycznie najważniejszego obrońcy w talii trenera Mistaka - Jarosława Palucha. Obrotowy gości w 39 minucie otrzymał 2 minuty kary grając w ofensywie (za uderzenie pilnującego go Mikołaja Misiaka), ale jako, że schodząc na ławkę głośno wyrażał dezaprobatę dla decyzji arbitrów został upomniany po raz kolejny. Była to już jego trzecia kara, więc automatycznie ukarano go czerwoną kartką (a nasz zespół 4 minuty grał w przewadze). Brak doświadczonego obrońcy w oławskiej ekipie chyba za bardzo rozluźnił łodzian. Błyskawiczne ataki, które wcześniej dawały nam łatwe bramki teraz najczęściej kończyły się błędami technicznymi, graliśmy zbyt chaotycznie chyba niepotrzebnie się spiesząc. Słabsza gra Anilany to również efekt zmiany systemu obronnego jaki zaordynował trener Moto-Jelcza Krzysztof Mistak. Szkoleniowiec gości wysunął do gry na jedynce w ustawieniu 5-1 Michała Wiewiórskiego, a pod koniec meczu jeszcze jednego zawodnika (goście bronili wtedy systemem 4-2). Obydwaj mieli pilnować kierujących naszymi atakami Przemysława Jankowskiego i Bartosza Pawlaka. Z minuty na minutę nasze prowadzenie topniało. W 50 minucie goście rzucili bramkę na 23:21, za chwilę po naszej stracie sunęli już z kolejnym atakiem. Wydawało się, że rzucą gola kontaktowego, ale wtedy kapitalny przechwyt zakończony bramką z kontry zaliczył Damian Wawrzyniak. Zamiast 23:22 zrobiło się 24:21, ale goście nie dawali za wygraną. Na kolejnego gola Macieja Ścigaja znów odpowiedział jednak Wawrzyniak. Przez kolejne 5 minut oławianie nie potrafili rzucić bramki, wreszcie dopięli swego w 58 minucie. Dwa kolejne gole gości sprawiły, że znów zrobiło się nerwowo. Na szczęście w decydujących akcjach nie zadrżała ręka Damianowi Wawrzyniakowi, który po golu ze skrzydła, a chwilę później z kontry wyprowadził nas na już bezpieczne prowadzenie 28:24. Wynik meczu ustalił na 28:25 w ostatniej akcji Grzegorz Rutkowski.

 

To było wspaniałe zwieńczenie 2017 roku. Przez większą część spotkania nasz zespół grał koncertowo. Znów potrafiliśmy szybkością i przebojowością zniwelować fizyczną przewagę rywala. Na pochwały zasłużył właściwie każdy zawodnik. Kolejne 3 zdobyte punkty umocniły nas na bezpiecznej, 12 pozycji (powiększyliśmy przewagę nad Uniwersytetem Radom do 4 punktów). W zasięgu jednego wygranego meczu mamy już nawet 9-tą pozycję. Teraz nasi szczypiorniści mają miesiąc przerwy. Do gry wrócimy 13 stycznia. Wówczas w meczu 13 kolejki zmierzymy się z zajmującym przedostatnie miejsce w grupie B I ligi - Viretem Zawiercie.

 

Politechnika Anilana Łódź - LKPR Moto-Jelcz Oława 28:25 (17:13)
Anilana: Antosik, Oklejak - Wawrzyniak 7, Jankowski 5, Katusza 5, Witkowski 4 (1/1), Pawlak 3, Przybylski 1, Misiak 1, Winiarski 1, Krajewski 1, Bara, Kucharski, Gawski.
Karne: 1/1
Kary: 6 minut (Przybylski x2, Witkowski)

 

Nasi Sponsorzy:  

 

 

 

 

Nasi Partnerzy:  

Politechnika Lodz
Profilaktyka i Zdrowie
CocaCola
PZU Fundacja
Promuje Łódzkie
Hutchinson
Chojeńskie Centrum Ortopedyczno Rehabilitacyjne
Green Cab Taxi
American Bull
FitFabric