• Slajd 1
  • Slajd 3

 

Przegraliśmy wygrany mecz.


Piłka ręczna to sport pełen dramaturgii i niespodziewanych zwrotów akcji. Niestety boleśnie przekonał się o tym w sobotę nasz zespół. Chociaż przez blisko trzy kwadranse kontrolowaliśmy losy meczu to po fatalnych ostatnich 15 minutach tylko zremisowaliśmy, a następnie ulegliśmy w rzutach karnych z ŚKPR Świdnica.

W pierwszym meczu ŚKPR Świdnica wyraźnie wygrała z Anilaną (31:19), przystępowaliśmy więc do meczu żądni rewanżu. I już pierwsze minuty pokazały, że stać nas na wygraną. Po paru wyrównanych minutach kilka świetnych interwencji zaliczyli nasi bramkarze (Mateusz Oklejak obronił dwa rzuty karne) i w ósmej minucie po bramce ze skrzydła Damiana Wawrzyniaka (w całym meczu osiem bramek, świetnie współpracował ze swoim bratem Tomkiem) wygrywaliśmy 5:3. Kolejne minuty to popis naszej drużyny. Kilka piłek odbił w bramce Kacper Antosik, po przeciwnej stronie wychodziło nam niemal wszystko - cieszą zwłaszcza gole z pierwszej linii, w tym dwa trafienia naszego młodego kołowego Tomasza Wojciechowskiego. W 16 minucie było już 11:6. Trener gości poprosił o czas, ale na niewiele się to zdało. Nasza drużyna miała co prawda kilkuminutową niemoc strzelecką, ale tego okresu słabości nie wykorzystali świdniczanie. Ostatecznie pierwszą odsłonę skończyliśmy pewnie prowadząc 16:10. Na wyróżnienie w tej połowie zasłużyli zwłaszcza bracia Wawrzyniakowie oraz Bartosz Pawlak.


Tuż po przerwie szybko powiększyliśmy przewagę do ośmiu trafień (19:11 w 34 minucie). Goście nie dawali za wygraną, najwięcej krwi psuł nam środkowy rozgrywający rywali - Mateusz Pędziak, który niemal w pojedynkę utrzymywał drużynę ŚKPR przy życiu. W 44 minucie po raz siódmy trafił Damian Wawrzyniak. Było 24:17 i mało kto spodziewał się, że tego meczu Anilana nie wygra. Niestety tak się stało. W ostatnim kwadransie nasz zespół stanął. Goście wzmocnili obronę, niekiedy wysuwając jednego z obrońców do indywidualnego krycia czy to Bartka Pawlaka czy Tomka Wawrzyniaka i nasze akcje straciły tempo i pomysł. Zaliczaliśmy sporo strat i wyraźnie przestrzelonych rzutów. Nie to jednak było największą bolączką Anilany, ale pasywna gra w obronie. Niemal każda akcja ŚKPR-u kończyła się bramką. Goście grali szybko i przywrócili swoje nadzieje na korzystny wynik w ciągu zaledwie 180 sekund gdy od stanu 24:17 doprowadzili do wyniku 24:22. Odrobinę tlenu podali naszej ekipie autorzy dwóch kolejnych bramek - Damian Wawrzyniak i skuteczny z karnego Kamil Witkowski. Świdniczanie nie sprzedawali jednak tanio skóry. I na minutę przed końcem zdobyli kontaktową bramkę (27:26). W kolejnej akcji przeciętnie tego dnia gwiżdżący arbitrzy (uwagi do ich pracy mogą mieć obydwie ekipy) uznali, że Tomasz Wawrzyniak faulował w ataku. Goście mieli 30 sekund na zdobycie gola, jednak pospieszyli się i oddali rzut z nieprzygotowanej pozycji. Na wysokości zadania stanął Mateusz Oklejak. Wydawało się, że jego interwencja będzie na wagę trzech punktów. Niestety chociaż do końca meczu pozostało niecałe 10 sekund to nasz zespół popełnił kardynalny błąd wynikający bez wątpienia z braku doświadczenia. Goście próbowali obrony "każdy swego", naszemu rozgrywającemu udało się jednak uciec z piłką i zamiast holować ją do końcowej syreny zdecydował się oddać piłkę do ustawionego na kole Tomasza Wojciechowskiego, ten jednak nie utrzymał piłki i w odpowiedzi goście ruszyli z kontratakiem, który bez pardonu zatrzymał Tomasz Wawrzyniak. Sędziowie zmuszeni byli podytkować rzut karny, który bezbłędnie wykorzystał Kamil Rogaczewski.


Po 60 minutach był więc remis i czekała nas pierwsza w historii drużyny seniorów seria rzutów karnych. Ostatni akcent sobotniego meczu był równie dramatyczny co końcówka meczu, na karnego Witkowskiego goście odpowiedzieli dwoma bramkami, u nas zaś pomylili się Sergiusz Przybylski i Szymon Krajewski. Za chwilę dwa razy nie trafili goście i przed ostatnią serią był remis. Niestety Damian Wawrzyniak trafił tylko w słupek, a okazji na wygraną nie zmarnowali goście, którzy po golu Andrzeja Brygiera ostatecznie zwyciężyli 30:29.

Stracone w ten sposób dwa punkty bolą podwójnie, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Z każdego meczu nasza młoda ekipa wyciąga wnioski, które z pewnością zaprocentują w przyszłości. Teraz trzeba się skupić na meczu o "6 punktów", który czeka nas już w środę w Chrzanowie z tamtejszym MTS-em.  Ewentulna porażka może nas zepchnąć na przedostatnie miejsce w ligowej tabeli (po wycofaniu Moto Jelcza Oława z ligi spadnie tylko jedna ekipa) i poważnie skomplikować naszą sytuację w walce o utrzymanie. Po sobotnim remisie spadliśmy z 11-go na 13-te miejsce w ligowej tabeli. Był to efekt wygranych KS Uniwerstytu Radom z MTS Chrzanów (29:17) i niespodziewanego triumfu ASPR-u Zawadzkie w wyjazdowym meczu z Olimpią Medex Piekary Śląskie (32:29). Tabela i terminarz dostępne są na stronie ZPRP: http://rozgrywki.zprp.pl/?Sezon=185&Rozgrywki=9113&Tabela=6


Politechnika Anilana Łódź - ŚKPR Świdnica 29:30 (16:10, 27:27)
Anilana: Antosik, Oklejak - Damian Wawrzyniak 8, Pawlak 7, Witkowski 4 (2/2), Tomasz Wawrzyniak 3, Wojciechowski 2, Krajewski 2 (2/2), Jankowski 1, Winiarski, Stolarski, Kucharski, Przybylski.
Karne: 4/4
Kary: 12 minut (Kucharski x2, Tomasz Wawrzyniak, Wojciechowski, Przybylski, Witkowski)

 

Nasi Sponsorzy:  

 

 

 

 

Nasi Partnerzy:  

Politechnika Lodz
Profilaktyka i Zdrowie
CocaCola
PZU Fundacja
Promuje Łódzkie
Hutchinson
Chojeńskie Centrum Ortopedyczno Rehabilitacyjne
Green Cab Taxi
American Bull
FitFabric